PL EN

Nauka i naukowcy w demokratycznym społeczeństwie

Stwierdzenie to trąci banałem: wysoki poziom dobrobytu materialnego zawdzięczamy rozwojowi nauki i postępowi technicznemu. Różne dziedziny nauki przynoszą ważne odkrycia naukowe w zróżnicowanym tempie i w różnym stopniu są podstawą wspaniałych osiągnięć techniki: od nowych metod produkcji elektryczności ze źródeł odnawialnych do rakiet strącających zagrażające życiu na ziemi meteoryty.

Wpływ osiągnięć naukowych i technicznych jest powszechny i ogromny. Jednakże równocześnie obserwujemy skumulowane negatywne skutki owego trwającego od ponad dwóch stuleci nadzwyczajnego postępu nauki i techniki, w tym zanieczyszczenia ziemi, wody i powietrza oraz zmniejszanie się bioróżnorodności.

W rezultacie optymistyczna wizja świata, który linowo rozwija materialne możliwości i jakość warunków życia ludzi traci na wiarygodności – szczególnie szybko we Francji. W 2020 roku w cyklicznych badaniach na temat „Francuzi a nauka” (Les Français et la science) 62% mieszkańców tego kraju stwierdziło, że nauka „przynosi tyle samo dobrego, co złego” – znacznie więcej niż w państwach Europy Północnej.

W okresie pandemii i podejmowanych przez rządy działań, aby ją opanować i zmniejszyć jej negatywne skutki, obywatele wszystkich państwach słyszą częste odwoływania do takich czy innych ustaleń naukowych. Często są one zbyt pospieszne i nie w pełni dobrze uzasadnione. Ustalenia naukowe rzadko są bowiem do końca pewne, zatem rzetelni naukowcy twierdzenia takie formułują ostrożnie i gotowi są do ich korekty, gdy pojawiają się nowe fakty.

Tymczasem presja czasu i żądza sławy płynącej z ekranów telewizorów czyni gwiazdy i autorytety z tych naukowców, którzy nie bacząc na zasadę metodologicznej ostrożności gotowi są głosić nie w pełni uzasadnione sądy i mówić na każdy temat. Trudno się zatem dziwić, że w obliczu zmiennych i sprzecznych sądów pojawia się dezorientacja i rośnie nieufność wobec naukowców i nauki.

Oczywiście jeśli pracownicy instytucji naukowych sprzeczają się na temat definicji pojęcia dyskryminacji społecznej i jej źródeł, słuchacz może machnąć ręką i zbagatelizować konsekwencje. Gdy jednak wirusolodzy w sposób pochopny lub sprzeczny wypowiadają się na temat oczekiwanej zmienności wirusów, stopnia tworzonych przez nie zagrożeń dla zdrowia i sposobów leczenia wywołanych przez nie chorób, to sprawy staję się poważne, gdyż mogą rodzić zagrożenia dla zdrowia i tworzą podłoże dla społecznych ruchów antyszczepionkowych. Będąc w pętach mediów społecznościowych wielu ludzi nie rozumie natury stochastycznych prawidłowości formułowanych w następujący „ostrożny” sposób „dana substancja czynna zmniejsza prawdopodobieństwo efektu X o 90%, ale z prawdopodobieństwem 0,1% grozi wystąpieniem efektu Y”. Wobec nieusuwalnej niepewności pewnych rodzajów wiedzy naukowej, zachowania ludzi stają się podatne na „nudging”, w którym górą są wpływy mediów społecznościowych zamykających ludzi w „bańkach złudnej pewności”.

Specjalizacja i umasowienie badań naukowych sprawiają, że współcześnie odkrycia naukowe i osiągnięcia techniczne są dziełem zespołowym, a nie dokonaniami pojedynczych gigantów: Koperników, Newtonów, Skłodowskich czy Banachów. Naukowa pasja, intelektualna ciekawość wciąż cechuje wiele badaczy, ale przeważa „profesjonalizacja kariery naukowej” z jej wykwitami w postaci osób, których publiczna legitymizacja zbudowana jest na długiej liście tytułów i zajmowanych stanowisk, a nie na wadze dokonanych odkryć czy posiadanej wiedzy. Jak zwykł mawiać Roman Ingarden, każdy może być pracownikiem naukowym, ale nie każdy uczonym…

Czy chcemy tego, czy nie kontynuacja cywilizacji naukowo-technicznej zależy od nauki, a granice poznania są trudne do określenia. W rzetelnej dyskusji naukowej wszystkie hipotezy i opinie poddane są rygorystycznemu logicznemu i empirycznemu testowaniu. W nauce bowiem nie powinno być miejsca dla dogmatów, a stawianie coraz to nowych pytań, powątpiewanie i ciągłe badanie pozwala wskazać te twierdzenia i sądy, które są prawdziwe.

Ujawniona w kontekście covid-19 nieufność ludzi wobec „instytucjonalnej nauki” i poszczególnych pracowników instytucji naukowych może paradoksalnie być jednak czymś pozytywnym, jeśli towarzyszyć jej będzie upowszechnienie rozumienia metody naukowej i przyswojenie kultury naukowej, której podstawowymi komponentami są krytycyzm, odwołania do faktów, logiczność rozumowania, otwartość na debatę ożywianą pytaniami: „Czy wzięto pod uwagę…? „A co z kolei z czynnikiem …”, „Dlaczego myśli Pan (i), że …„ Tylko w ten sposób może się zmniejszyć się pole dla ignorancji i hermeneutyki podejrzliwości – kluczowych czynników uzdrowienia życia publicznego i zmniejszenia paraliżującej nas polaryzacji.